HAENDLOWSKI MESJASZ JAKO WYRAZ RADOŚCI
Sala Koncertowa, ul. Zacisze 3
wtorek
08 grudnia 2009 | godz.19:00

 

   Rok 2009 obfitował w wiele rocznic związanych z osobami wybitnych kompozytorów. W tej grupie znalazł się drugi – po Johannie Sebastianie Bachu – wielki mistrz muzyki barokowej, Georg Friedrich Haendel. W ramach zakończenia obchodów 250. rocznicy jego śmierci Akademicka Orkiestra Barokowa pod dyrekcją prof. Marka Toporowskiego wraz z Chórem Kameralnym, który przygotował prof. Czesław Freund, 8 XII 2009 wykonała jedno z najbardziej znanych dzieł kompozytora – oratorium Mesjasz. Wykonanie oczywiście nie mogło odbyć się bez solistów, a byli nimi Dagmara Świtacz – sopran, Jakub Burzyński – kontratenor, Rafał Bartmiński – tenor oraz o. Tomasz Jarosz CSsR – bas.

   Pomimo tego, że utwór jest właściwie wizytówką Haendla, z pewnością nie można stwierdzić, iż posiada cechy charakterystyczne dla tej formy. Jedna z podstawowych postaci, odróżniająca oratorium od opery, czyli osoba narratora, została tu pominięta. W związku z tym w Mesjaszu właściwie nie występuje akcja (a przynajmniej nie rozumiana w tradycyjny sposób), zaś samo libretto stanowi połączenie fragmentów z Pisma Świętego, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Utwór w wyraźny sposób nawiązuje do liturgii protestanckiej, gdyż zostały weń wplecione odwołania do wszystkich świąt roku liturgicznego. Dzieło jest pogodne i pełne energii. Obok aspektu formalnego i instrumentacyjnego środek emocjonalnej ciężkości przypada na chóry. Monumentalne części chóralne pojawiają się w kluczowych momentach. Cały Mesjasz stanowi syntezę stylów: niemieckiego, włoskiego, twórczości Purcella oraz angielskiej tradycji chóralnej.

   Sądzę jednak, że najistotniejszą dla słuchaczy sprawą nie jest miarowe zagranie, czy zaśpiewanie nut z pozostawionego przez kompozytora zapisu. Wydawać by się mogło, iż tak wielkie dzieło powinno zostać wykonane przez wielki zespół wokalno-instrumentalny. Tymczasem prawykonanie dzieła miało miejsce przy wykorzystaniu zadziwiająco małego składu instrumentalnego, tj. orkiestry smyczkowej, basso continuo i trąbki solo. Co prawda, ilość instrumentów w sali koncertowej katowickiej Akademii Muzycznej była nieco większa, jednak słuchacze wyraźnie mogli wyczuć bardziej kameralny, niż monumentalny nastrój Mesjasza. Najważniejszy jest jednak inny aspekt... W czasach współczesnych Haendlowi wykonawstwo tego typu muzyki traktowane było jak rozrywka. Zarówno orkiestra, jak i chór oraz soliści dali temu wyraz wykonując to wielkie dzieło Haendla. Radość ze wspólnego muzykowania było słychać w sposobie grania i śpiewania, jak również w zaproponowanych tempach. Dzięki temu słuchacze mogli jeszcze pełniej poczuć charakter ówczesnego współwykonawstwa, a zatem lepiej zrozumieć samo dzieło.

    Przedsięwzięcie to jest niecodzienne z dwóch powodów. Po pierwsze – nieczęsto można usłyszeć oratorium Mesjasz Georga Friedricha Haendla w całości. Po drugie – staje w opozycji wobec powszechnego przekonania głoszącego, iż muzyka „poważna” jest dla „sztywniaków”. Wszak nie ma nic bardziej radosnego i szlachetnego zarazem, niż wspólne muzykowanie!

 

Mirosława Cieślak

wstecz
Biuletyn Informacji Publicznej